Ta strona wykorzystuje pliki cookie w celu prezentacji dopasowanych dla Ciebie treści. Możesz włączyć/wyłączyć obsługę plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej
W tych krajach warto szukać pracy w IT

W tych krajach warto szukać pracy w IT

Opublikowano  przez Marek Zoellner

Nie tylko polscy pracodawcy mają problem ze znalezieniem programistów. Deficyt w IT dotknął nawet takie informatyczne potęgi jak USA czy Japonia. Chcesz szukać posady za granicą? Czekają na Ciebie setki tysięcy miejsc pracy. Sprawdź, w których krajach masz największe szanse.

Jak wynika z prognoz Kodilli, Polska potrzebuje co najmniej 12 lat na rozwiązanie problemu z niedoborem specjalistów IT. Na podstawie obserwacji rynku oszacowaliśmy, że - w bardzo optymistycznym scenariuszu - dopiero ok. 2030 r. udałoby się załatać lukę związaną z niedoborem programistów. Pod warunkiem jednak, że nasi specjaliści nie wyjadą z kraju. Z takim samym problemem boryka się bowiem niemal cały świat, a to oznacza, że może wessać polskich specjalistów kusząc ich lepszymi zarobkami i warunkami pracy. Jeśli część z nich wyjedzie, deficyt - a zarazem boom na programistów - potrwają o wiele dłużej. Gdzie zatem warto rozglądać się za zatrudnieniem w IT?

Wielka Brytania

To chyba najważniejszy rynek pracy dla Polaków w Europie. Według brytyjskiego urzędu statystycznego ONS pod koniec ubiegłego roku było nas tam ponad milion, a nasze średnie zarobki to ok. 1300 funtów miesięcznie (ponad 6300 zł).

Polacy pracują głównie w magazynach (śr. zarobki to ok. 1300 funtów), jako kierowcy (ok. 1500 funtów), w restauracjach czy hotelach (kucharz wyciąga ok. 1700 funtów) i oczywiście na budowach (ok. 1700 funtów).

Ale Wielka Brytania to również jeden z najważniejszych europejskich rynków jeśli chodzi o programistów. Biorąc pod uwagę wszystkie narodowości w 2016 roku było ich w UK aż 960 tysięcy na niespełna 3,5 mln w całej Unii, a zapotrzebowanie przecież cały czas rośnie.

Tylko w ostatnim kwartale ubiegłego roku liczba ogłoszeń z ofertami pracy dla programistów przekroczyła 290 tys. Rocznie takich ofert jest już około 1,5 miliona. Średnia pensja programisty na Wyspach to ok. 3900 funtów (19 tys. zł,) a przy dobrej organizacji odległość od domu nie ma większego znaczenia. Podróż samolotem to zaledwie 2,5 godziny, a bilety w tanich liniach przy tak atrakcyjnych zarobkach nie są dużym wydatkiem.

Szwajcaria

Alpy, banki i zegarki. Świeże powietrze, dziury w serze i świetne zarobki. Szwajcaria to kraj, w którym ludzie są bardzo uprzejmi w stosunku do innych, ale lubią też porządek. Zarówno na ulicach, jak i pod względem organizacji pracy. Tu wszystko ma swoje miejsce i ma też swoją cenę.

Koszt wynajmu mieszkania waha się od 1500 w małej miejscowości nawet do 2400 franków w Zurychu (ok. 5700-9000 zł). No, ale jeśli ktoś zarabia 10-12 tys. franków miesięcznie, da się żyć. A tyle wynoszą właśnie pensje doświadczonych programistów. Ci słabsi też sobie zresztą nieźle radzą (4700-5000 franków czyli ok. 18 tys. zł). Takie warunki finansowe mogą skusić niejednego programistę.

Tak jak w wielu innych krajach tak i w Szwajcarii problem z programistami jest poważny. Technologiczno-konsultingowa firma JANZZ.technology oszacowała, że do 2026 roku deficyt w tej branży sięgnie w Szwajcarii 40 tys. osób.

Holandia

ak się tu żyje? Na pewno wolniej i spokojniej niż w Polsce. Od lat wprowadzane są m.in. ulgi dla rodzin, które osiągają podwójny dochód, tzn. takich, w których pracuje zarówno mężczyzna jak i kobieta. Takie związki płacą niższe podatki, a do dlatego, żeby zachęcić kobiety do wkraczania na rynek pracy. Minimalna pensja miesięczna brutto to ponad 1500 euro.

Na co mogą liczyć tam programiści? Na pewno nie powinno być problemu ze znalezieniem pracy. Tylko w Amsterdamie na jednego juniora przypada 26 ofert.. Kraj tulipanów zmaga się bowiem z wielkim niedoborem talentów technologicznych. Według raportu StartupAmsterdam i Amsterdam Economic Board w ubiegłym roku ten deficyt wręcz się podwoił. W rejonie Ranstad udawało się obsadzić tylko 1 miejsce pracy na 6 wakatów.

Skandynawia

Problemy z niezapełnionymi stanowiskami ma także Skandynawia. W Szwecji, która w ubiegłym roku została nazwana “rajem dla polskich programistów”, według niektórych szacunków zapotrzebowanie na specjalistów IT do 2030 roku sięgnie 30 tys. pracowników, a pamiętajmy, że mieszka tam zaledwie (w porównaniu do Polski) 10 milionów ludzi. Dla Danii deficyt określono na prawie 20 tys. programistów, dla Finlandii 15 tys. Ile można zarobić? Tu również pensje są niczego sobie. Średnio 17-20 tys. zł na miesiąc.

Być może niektórych zniechęci surowy, skandynawski klimat, ale uroki natury rekompensują prawa wprowadzone przez ludzi. Szwecja czy Norwegia, w których mieszka po ok. 90 tys. Polaków, są znane z bardzo dobrych systemów socjalnych. Poczynając od zasiłków dla bezrobotnych, przez finansowanie służby zdrowia czy edukacji na wysokim poziomie.

Malta

Wróćmy w cieplejsze rejony. Zarobki na Malcie nie należą może do tych z najwyższej półki, ale są przyzwoite jak na IT. Osoby ze średnim doświadczeniem mogą liczyć średnio na 15-17 tys. zł. To miejsce kusić może jednak nie tylko ofertami pracy, ale przede wszystkim swoją wakacyjną naturą. Podobno lato trwa tam aż 300 dni w roku. Malta również walczy o specjalistów z tej branży. W ciągu ostatnich 10 lat popyt na programistów wzrósł tam aż pięciokrotnie.

Japonia

Problemy z programistami są również w krajach tak wysoko rozwiniętych jak Japonia. Wiceprezes Japońskiej Organizacji Handlu Zagranicznego (JETRO) ogłosił niedawno, że Japonia planuje zatrudnienie ok. 200 tys. specjalistów z IT, a do 2030 roku ta liczba może wzrosnąć nawet do 800 tys. Przy czym mowa tutaj nie o Japończykach, a programistach zrekrutowanych w Indiach.

Na polskich tablicach ogłoszeniowych w internecie można również znaleźć propozycje pracy w Kraju Kwitnącej Wiśni. Najwyższe oferowane zarobki sięgają nawet 50-70 tys. zł miesięcznie, jednak to oferty dla bardzo doświadczonych i wysoce wykwalifikowanych specjalistów. Średnia pensja to ok. 20-30 tys. zł, przy czym Japonia należy do najdroższych krajów na świecie.

Kto może tam szukać pracy? Z pewnością łatwiej byłoby osobom, które znają język japoński, ale oczywiście z tym może być problem. Zresztą akurat w branży IT podobnie jak na całym świecie także i tutaj obowiązuje komunikacja w języku angielskim.

Większym problemem może być hierarchiczna struktura japońskich przedsiębiorstw. Dla “wyluzowanych” Europejczyków może to powodować duży stres. Z drugiej strony pracownicy japońskich firm bardzo często wiążą się z jednym przedsiębiorstwem na całe życie. Nawet jeśli okaże się, że nie nadają się na jakieś stanowisko, są przenoszeni na inne, a nie wyrzucani na bruk. Ale taka praca, choćby tylko przez rok, to niezwykle cenny wpis w CV programisty. Po powrocie do Polski na pewno znacznie łatwiej będzie przekonać do siebie rekrutera komuś, kto opowie, że ostatnie miesiące spędził programując w Tokio.

Australia

Czas na Australię, gdzie według raportu firmy Deloitte do 2023 roku zapotrzebowanie na programistów wzrośnie aż o 100 tys. Na jakie wynagrodzenie można liczyć? Web developer zarabia średnio od 14 do 30 tys. zł. Wybór ciekawy i biorąc pod uwagę, że Australia od lat organizuje programy dla wykształconych i wykwalifikowanych emigrantów z dorobkiem, możliwy do zrealizowania. Niestety, trochę daleko do domu.

Ci, którzy zdecydują się przenieść do krainy kangurów, muszą się liczyć z bardzo rzadkimi odwiedzinami rodziny czy znajomych. Rozłąkę poza zarobkami mogą zrekompensować jedne z najpiękniejszych plaż na świecie ;)

Poza tym… Australijczycy uwielbiają powiedzenie “no worries”, po naszemu - nie ma problemu. Mówią o sobie, że żyją jak kangury, które nigdy się nie cofają i zawsze idą z podniesioną głową do przodu. Kogo to nie przekonuje?

USA

A teraz Stany Zjednoczone, czyli największa potęga IT na świecie. Tu, według niektórych źródeł, brakuje aż 250 tys. programistów, tymczasem uczelnie “produkują” rocznie zaledwie 30 tys. nowych specjalistów. To oznacza, że przy obecnym tempie, rynek udałoby się zaspokoić dopiero za 8 lat, a przecież popyt wciąż rośnie. Na jakie zarobki można liczyć? To zależy od firmy, stanu, umiejętności i oczywiście szczęścia, bo przecież to Ameryka. Średnio jednak plasują się one na poziomie 20-30 tys. zł.

O zaletach można pisać długo. Jednym z najsilniejszych magnesów na pewno jest słynna Dolina Krzemowa, gdzie swoje siedziby mają tacy giganci jak Google, Apple, Facebook, Oracle i wiele, wiele innych. Pytanie, czy jesteśmy na tyle wybitni, aby zainteresować sobą któryś z tych koncernów? Cóż, konkurencja jest duża, ale warto próbować.

Dodajmy, że USA to kolebka bootcampów, a wyższe wykształcenie już dawno przestało się liczyć tak, jak umiejętności. Dla Amerykanów liczy się przede wszystkim to, co programiści potrafią, a nie jakie papiery i certyfikaty gromadzą w segregatorach.

Stany, to podobnie jak Australia, kraj z którego nie będziecie mogli wpadać co tydzień na rodzinne obiadki do Polski. Podróż za ocean oznacza zmianę dotychczasowego życia i zarazem wielką przygodę. Trzeba też oczywiście pamiętać, że o ile do UK możemy właściwie wyruszyć już jutro mając przy sobie tylko dowód osobisty, to Stany, Japonia czy Australia oznaczają masę formalności i konieczność ubiegania się o wymarzoną wizę. Jeśli jednak uda nam się jeszcze w Polsce znaleźć amerykańskiego pracodawcę i ustalić z nim satysfakcjonujące warunki, to on, a nie my, występuje o wizę dla nas, co właśnie w branży IT jest dość często stosowane i kończy się sukcesem.

Polscy programiści na świecie

Pewnie zastanawiacie się, czemu do tej pory nie wspomnieliśmy w ogóle o Niemczech. W końcu to gospodarcza potęga i nasz najbliższy, bogaty sąsiad. O pracy w tym kraju można było usłyszeć znacznie więcej podczas webinaru z Damianem Buszem, fullstack developerem pracującym dla firmy Adidas w Niemczech. W spotkaniu wziął udział także Maciek Olaczek z Kodilli:

A o wszystkich live strem’ach z udziałem polskich programistów pracujących Europie, Azji czy USA przeczytacie TUTAJ.

Umów się na rozmowę z doradcą Kodilli