Ta strona wykorzystuje pliki cookie w celu prezentacji dopasowanych dla Ciebie treści. Możesz włączyć/wyłączyć obsługę plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej
W trakcie szkolenia w Kodilli rozpoczął staż w firmie IT. Jeśli się spisze, dostanie stałą pracę

W trakcie szkolenia w Kodilli rozpoczął staż w firmie IT. Jeśli się spisze, dostanie stałą pracę

Opublikowano  przez Marek Zoellner

Jako dziecko marzył, by w przyszłości zostać lekarzem, został agentem ubezpieczeniowym. Pewnego dnia w salonie prasowym wpadła mu w ręce książeczka pt. Java. To był impuls do rozpoczęcia nauki, a następnie nowej przygody zawodowej jako Java Developer.

- Moją największą pasją jest żeglarstwo. Uwielbiam to uczucie, kiedy płyniesz i nic tak naprawdę cię nie ogranicza. Zupełna wolność. Z tego samego powodu kocham motocykle - mówi Radosław Żerek, 28-letni absolwent szkolenia Kodilli, który stawia swoje pierwsze kroki w branży IT. Jak wynika z jego opowieści, w przeszłości niewiele wskazywało na to, że zostanie programistą.

Radosław Żerek/Junior Java Developer: Nie jest mi łatwo odpowiedzieć na pytanie, kim w dzieciństwie chciałem być z zawodu, bo było tego naprawdę sporo. Chyba najbardziej właśnie lekarzem, ale jak to czasami bywa, los pokierował mnie na zupełnie inne tory. Od razu po szkole średniej poszedłem do pracy, w międzyczasie myśląc o studiach. Zależało mi na doświadczeniu zawodowym, więc szukałem kierunków, które mógłbym realizować zaocznie, a - jak wiadomo - z medycyną w tym systemie jest raczej ciężko.

Marek Zoellner/Kodilla: Twoje dawne pasje były dalekie od nowych technologii i programowania.

W wieku 15-16 lat zbudowałem pierwszą żaglówkę. Od dziecka lubię też kontakt z naturą. W moim życiu zawsze było pełno zwierząt i to się nie zmieniło. Jako hobby wymienię także gotowanie, uważam że jest to idealny sposób na wyrażenie siebie, swojego samopoczucia. Lubię gry. Moje ulubione to z całą pewnością Wiedźmin 3, a także seria Assassin’s Creed, Grand Theft Auto czy Red Dead Redemption 2. Od jakiegoś czasu kręci mnie rozwiązywanie zagadek logicznych i chyba to po części też jest powodem, dla którego zacząłem interesować się programowaniem.

Przyglądałeś się tylko, czy sam też coś tworzyłeś?

Pierwszy w życiu komputer dostałem chyba w drugiej albo trzeciej klasie szkoły podstawowej, z Windowsem 98, straszne pudło, ale za to ile frajdy! Jeśli chodzi o pierwszy w życiu program, jaki napisałem, to nie będzie tu chyba żadnego zaskoczenia, ani niczego odkrywczego, bo był to prosty sampler napisany w Javie. Aplikacja pozwalająca na komponowanie melodii obsługująca format MIDI, z prostym GUI stworzonym przy użyciu Swinga. Wcześniej powstało też kilka uruchamianych w konsoli programów typu prosty kalkulator czy jakieś sudoku. Generalnie ciężko mi określić kiedy i co napisałem jako swój pierwszy program, ponieważ całą przygodę z programowaniem zacząłem dosyć niedawno.

No właśnie, bo edukowałeś się w całkiem innym kierunku.

Skończyłem technikum na profilu Technik Cyfrowych Procesów Graficznych. Ale to nie oznacza, że nie jestem entuzjastą technologii. Jestem, podobnie jak gadżeciarzem, miłośnikiem zwierząt, a zwłaszcza psów i zapalonym żeglarzem. Natomiast zawodowo pracowałem wcześniej jako agent ubezpieczeń. Sprzedawałem oraz zajmowałem się obsługą posprzedażową produktów ubezpieczeniowych wszystkich, a jak nie, to prawie wszystkich, towarzystw ubezpieczeniowych. Programowanie kiedyś rzeczywiście przeszło mi to przez myśl, ale zawsze uważałem, że nie jestem w stanie tego ogarnąć.

Teraz wydaje się łatwiejsze?

Mój pogląd zmienił się w trakcie pandemii. W jej wyniku w moim życiu zawodowym powstała dwumiesięczna przerwa. Pewnego dnia w salonie prasowym trafiłem na gazetę, do której dołączona była mała książeczka o Javie. Kupiłem i tak się zaczęło. Przyszła pora na kolejną książkę i kolejną, aż trafiłem na reklamę Kodilli.

Praca w ubezpieczeniach już Ci się nie podobała?

Miałem dosyć tego, że cały czas odbijam się od sufitu. Mam na myśli kwestie rozwoju zawodowego, awansu itp. Do tego robiłem coś, co średnio mnie kręciło, nie czułem satysfakcji z tego, co robię. Męczyłem się, popadłem w stagnację. Każdy dzień był taki sam jak poprzedni, szedłem do pracy z myślą „byle do końca, byle do piątku”, a raczej soboty - w soboty też pracowałem, ale nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że nie czułem znaczenia tej pracy. W sensie, że to co robię jest istotne. To znaczy, dla kogoś tam na pewno jest, ale ja tego nie czułem. Nie realizowałem się. W pewnym momencie zacząłem myśleć o zmianie branży. Chciałem czegoś, co da mi poczucie stabilizacji, nie tylko finansowej, ale i pod kątem kariery. Trafiłem na tę książeczkę o Javie i pomyślałem „a może?” i potem poszło kaskadowo.

Mogłeś wybrać wiele innych branż. Czemu akurat IT?

Wiesz, przede wszystkim chciałem robić coś, co pozwoli mi się rozwijać. Chciałem uniknąć sytuacji, w której po roku czasu osiąga się sufit. Technologie się zmieniają, ewoluują, a programista wraz z nimi. Przynajmniej ja tak to sobie wyobrażam. Poza tym to stabilna branża, tak sądzę. Zależy mi na tym, by móc nie martwić się o przyszłość, zdobyć kompetencję, na które będzie popyt. Analizowałem oferty kilku firm. Kodilla przekonała mnie merytorycznym podejściem. Stosunek ilości materiału i jego organizacja do ceny wydał mi się uczciwy. Do tego wszystkiego doszła też rozmowa telefoniczna z konsultantem - jeśli tak mogę powiedzieć - rzeczowa, kulturalna, ale i na luzie. Pomysł z bootcampem zaczął chodzić mi po głowie już ubiegłego lata, natomiast ostateczną decyzję podjąłem pod koniec listopada. To była dla mnie dość ważna decyzja, a takich nie należy podejmować pochopnie.

Wybrałeś Javę, trudny język, wielomiesięczne szkolenie.

Java jest jednym z najpopularniejszych języków, a co za tym idzie wiele ofert na rynku pracy dotyczy właśnie Javy. Jest uniwersalna - nie bez powodu mówi się „napisz raz, uruchom wszędzie”. Dodatkowy atut to prosta składnia tego języka. Podoba mi się to, że Java ma bardzo bogaty ekosystem i ogromne community, co jest bardzo przydatne zwłaszcza, gdy napotkamy na jakiś problem, który na pierwszy rzut oka może wydać się nie do przejścia. Do tego cała masa gotowych rozwiązań, które można bez problemu wykorzystać w swoim projekcie.

No i jak Ci się uczyło Javy? Jak przebiegał kurs?

Przebiega nadal. W chwili, gdy odpowiadam na te pytania, mam przed sobą jeszcze jeden moduł oraz projekt końcowy. A jeśli chodzi o kurs, ogólnie rzecz biorąc, nie mam do czego się przyczepić. Ekipa mentorów, doradców HR oraz support jest naprawdę solidna. Kiedy miałem jakieś wątpliwości, czy pytania odpowiedź uzyskiwałem bardzo szybko. Zadania są pomyślane bardzo sensownie i mają odzwierciedlenie w praktyce. Najlepszym przykładem jest fakt, że moje zadanie rekrutacyjne było niemalże identyczne jak to, które przerabiałem tydzień wcześniej podczas projektu grupowego, co bardzo mi pomogło.

Czyli pracę w firmie IT rozpocząłeś tak naprawdę jeszcze przed ukończeniem bootcampa? Zdradzisz kilka szczegółów? Czym się tam zajmujesz?

Właściwie to jest płatny staż, który potrwa do 30 września. Po zakończeniu i pozytywnym review jest możliwość pozostania w firmie już jako pełnoprawny pracownik, na co ogromnie liczę i będę się o to starał. Jest to firma współpracująca z wieloma klientami, również na rynkach zagranicznych, tworząca dla nich wszelakie rozwiązania od sektora bankowości, przez HR aż po logistykę. Ja - na początek - zostałem przydzielony do wewnętrznego projektu aplikacji służącej do raportowania i sumowania godzin pracy, przypisywania pracowników do projektu, ogólnej komunikacji z księgowością w zakresie rozliczeń pracy. Działam na backendzie. Projekt jest prowadzony z użyciem najnowszych technologii, a co za tym idzie każdy dzień pracy to także dzień intensywnej nauki.

W naukę musiałeś już włożyć sporo energii, a widać, że to dopiero początek. Skąd brać czas na życie towarzyskie? Jesteś typem samotnika?

W trakcie bootcampu moje życie toczyło się wokół pracy i nauki. Wszystkie inne zajęcia schodziły na boczny tor. Na początku byłem trochę wystraszony ogromem materiału, ale ani się obejrzałem, a bootcamp prawie dobiegł końca. Oczywiście to nie tak, że wszystko się robi w Kodilli samo z siebie. Żeby móc to zrobić, zrezygnowałem z niemal wszystkich innych rozrywek. Prawie zero wyjść, spotkań, imprez. Oczywiście pandemia troszkę to ułatwiła, nie przeczę, ale największym wsparciem w tym wszystkim okazała się moja narzeczona, która była i jest naprawdę bardzo wyrozumiała i dzielnie znosiła moje różne „odchyły”.

Czyli jeśli chcesz się uczyć programowania, najpierw musisz się zaręczyć :) A tak na poważnie - nie żałujesz zarwanych nocy?

Ależ skąd. Ten bootcamp poszerzył moje horyzonty, otworzył mi drzwi do zupełnie innych, nowych możliwości. Rozważam z resztą inne kursy w Kodilli. Jak na to patrzę z perspektywy czasu, to uważam, że to była jedna z moich najlepszych decyzji. A jeśli chodzi o wyrzeczenia, myślę, że każdy, kto się podejmuje tak złożonego tematu, jakim jest programowanie, musi się z nimi liczyć. U mnie spanie po 4-5 godzin na dobę to była już chyba oczywistość. Dużo czytam, a żeby nie tracić czasu, to często w drodze do pracy i z powrotem czytałem w tramwaju. Zdarzało się zabierać laptopa do pracy i pokątnie kodować z nie-wiem-którym kubkiem kawy na biurku. Zdarzało się też budzić w środku nocy ponieważ „właśnie teraz wpadło mi do głowy rozwiązanie jakiegoś problemu”.

Jak szukać pracy jako junior? Albo inaczej: Nie jak szukać, ale jak ją znaleźć?

Myślę, że należy mierzyć siły na zamiary. Ja zacząłem od ofert raczej pod internship aniżeli stricte juniorskie stanowisko. Proponuję też wcześniej sprawdzić firmę, do której aplikujemy, w miarę możliwości zapoznać się z technologią, jakiej używa, kulturą pracy oraz jakie są prognozy na przyszłość w tej firmie. Radzę też uzbroić się w cierpliwość i się nie łamać, jeśli coś nie wyjdzie. Spotkałem się na przykład z zadaniami rekrutacyjnymi, które stanowczo przewyższały kompetencje juniora na początku swojej kariery. Proces rekrutacyjny dużo mówi o firmie. Według mnie, jeśli firma nie potrafi dobrać odpowiednich procesów rekrutacyjnych pod stopień zaawansowania poszukiwanych kandydatów, to jak będzie później wyglądała praca i komunikacja w takiej firmie?

CV przygotowałem z pomocą doradców HR z Kodilli. Aplikacje składałem już kilka tygodni temu, ale mój skill set był widocznie za słaby. Postanowiłem dać sobie spokój. Po jakimś czasie wypatrzyłem chyba cztery oferty, które spełniały moje wymagania, a raczej ja mogłem spełnić wymagania pracodawcy. Wysłałem CV i dostałem feedback od trzech z nich. W dwóch niestety się nie udało, natomiast jedna z firm do mnie zadzwoniła. Omówiliśmy szczegóły oferty, poinformowano mnie, że moje CV spełnia wymagania, a następnego dnia otrzymałem taska rekrutacyjnego, na którego realizację miałem bodajże trzy dni. Jak wspomniałem wcześniej, zadanie okazało się bardzo podobne do tego, realizowanego w trakcie projektu grupowego, co bardzo ułatwiło sprawę. Wysłanie zadania, pozytywny feedback, następnie weryfikacja znajomości języka angielskiego i zaproszenie na onboarding. Cały proces rekrutacyjny został przeprowadzony ze mną zdalnie.

I teraz też pracujesz zdalnie? Jak to wygląda w praktyce?

Mam możliwość pracowania w biurze w Warszawie, aczkolwiek dojazdy, szczerze przyznam, średnio mi pasują, więc obecnie jestem w systemie fully remote i osobiście bardzo mi się to podoba. Fakt, że bezpośredni kontakt z bardziej doświadczonymi kolegami na pewno by mi pomógł, ale na szczęście community w firmie jest bardzo zgrane i aktywne.

A gdyby się nie powiodło? Był jakiś plan B? Jako były agent ubezpieczeniowy wykupiłeś polisę na wypadek nieznalezienia pracy w IT?

Zawsze staram się mieć plan awaryjny, ale nie w tym przypadku. Nie wykupiłem żadnej polisy i wszedłem “all in” z motywacją, ambicjami i nadzieją, że się uda. Jestem ponoć bardzo uparty, tak więc nie brałem innej możliwości pod uwagę. Wierzę, że ciężką pracą osiągnie się zamierzony cel, że jeśli czemuś się poświęca tyle czasu, jeśli naprawdę nam na czymś zależy, to trzeba próbować do skutku.

Umów się na rozmowę z doradcą Kodilli