Ta strona wykorzystuje pliki cookie w celu prezentacji dopasowanych dla Ciebie treści. Możesz włączyć/wyłączyć obsługę plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej
Mój pierwszy bootcamp z Kodillą [cz. I]

Mój pierwszy bootcamp z Kodillą [cz. I]

Opublikowano  przez Marek Zoellner

Czy programowanie jest dla każdego? Najlepiej sprawdzić to na własnej skórze. Kilka tygodni temu, po raz pierwszy w życiu zacząłem się uczyć. Razem z Kodillą. Jeśli chcecie sprawdzić, jak mi idzie, zapraszam do mojej relacji.

Do niedawna moja wiedza na temat programowania była dość pospolita. Przez kilkanaście lat byłem dziennikarzem (radio, prasa). Gdzieś po drodze wyspecjalizowałem się “w internecie”. Pisałem, edytowałem, wrzucałem, publikowałem i “szerowałem” - ale nie programowałem. Moje umiejętności praktyczne kończyły się na podstawach HTML-a (Marek tylko tak myślał - przyp. redakcji :D ). Wiedziałem, jak pogrubić czcionkę, wstawić tabelę, “zembedować” kod filmu, oblać tekstem obrazek i tyle. Aż tu nagle… rzuciłem media, zacząłem pracę w Kodilli i wszystko się pozmieniało.

To naprawdę działa

Moja praca polega na opowiadaniu historii. Prawdziwych. A najlepiej opisywać historie, które się samemu przeżyło. Skoro mam więc pisać o Kodilli i organizowanych przez nas szkoleniach dla programistów, musiałem najpierw sam sprawdzić, z czym to się je i czy to w ogóle działa. I od razu odpowiem: tak, działa! Co prawda na razie nie zasłużyłem na zaszczytny tytuł programisty, ale w ciągu pierwszego miesiąca nauczyłem się więcej niż przez ostatnie 10 lat.

Język maszyn

Swój absolutnie pierwszy krok na tej nowej drodze postawiłem na początku maja, tuż po bardzo długim weekendzie. Wypoczęty, uśmiechnięty, ze sporymi nadziejami, ale i obawą, bo przecież przekraczając próg świata IT, wychodziłem z wieloletniej strefy komfortu. Doświadczenie, rutyna, umiejętność organizacji pracy to poważne atuty. Kłopot w tym, że musiałem się nauczyć zupełnie nowego, obcego języka. Języka maszyn. I wtedy odezwał się do mnie mój Mentor: “Nie bój się, ogarniemy” - napisał do mnie. Wziąłem głębszy oddech i zacząłem ogarniać.

Jestem debeściakiem!

“Moduł pierwszy – struktura HTML i stylizacja CSS” nie przestraszył mnie. Zaczęło się bowiem od tego, co już doskonale znałem - tagi, czyli znaczniki w <trójkątnych nawiasach>, pogrubianie tekstu, pochylanie tekstu, wstawianie linków do kodu. Trochę teorii, którą uczciwie ogarnąłem w 3 godziny i przystąpiłem do rozwiązywania pierwszego zadania - stworzenie prostej strony w języku HTML. Żarty żartami, ale naprawdę poczułem się jak zawodowiec.

Bootcamp Kodilli wyposażony jest w specjalną konsolę, w której piszemy kod. Kiedyś robiłem to w notatniku, teraz poszczególne fragmenty same zmieniały kolor. Widziałem to już wcześniej. Nie było tak jak w “Matrixie”, gdzie kod jest zielony i spływa z góry na dół. W prawdziwym świecie wszystko ma swoje określone, przyporządkowane miejsce, a to, że jest żółte, białe czy czerwone nie jest żadnym efektem estetycznym. Po prostu “pokolorowany” kod jest bardziej czytelny. Np. w moim edytorze teksty wyświetlane na stronie są białe, znaczniki widoczne przez komputer różowe, a znaczniki odpowiadające za wygląd - żółte. Dzięki temu łatwiej znajdziemy poszczególne sekcje i zlokalizujemy błędy.

Byłem debeściakiem… przez chwilę

Panel podzielony jest na dwie części, ta pierwsza to kod, druga to efekt jaki uzyskujemy. Na tym etapie Mentor jeszcze nie był mi potrzebny, bo wszystko działało, jak należy. Dowiedziałem się m.in., co to jest index.html i że dzięki niemu mogę stworzyć link do swojego projektu, a potem chwalić się znajomym. A chwalić się było czym. Wszystko przecież działało! No właśnie… działało. A potem przestało. Z błogiego samozachwytu wybudził mnie Piotrek Dobrowolski, bo to właśnie on został mi przydzielony jako Mentor. Na jego liście uwag było znacznie więcej:

  • Zapomniałeś o ustawieniu kodowania - <meta charset="UTF-8">. Wróć proszę do treści modułu i sprawdź, gdzie to umieścić. To przyczyna dziwnych krzaczków na stronie.
  • Pamiętaj o wcięciach. Jeśli dany element jest wewnątrz innego (tak jak <title> w <head>), to dajemy dodatkowe wcięcie. W <head> zrobiłeś to poprawnie, w sekcji <body> jest słabo.
  • Nie mieszaj paragrafów z nagłówkami. Nagłówek to nagłówek, a paragraf to paragraf. Błędne linie 11, 14, 17.
  • 13 linia - nie zamknąłeś nigdzie tagu paragrafu!

skype call

Stan euforii szybko minął. UTF? Co to k… jest? W tym momencie skończyła się zabawa, a zaczęła prawdziwa nauka programowania.

Jeszcze raz zalogowałem się do bootcampa Kodilli i zacząłem od początku przerabiać materiał. Dla tych, którzy dopiero się uczą, zacytowane powyżej uwagi Mentora mogą brzmieć jak jakiś rodzaj szyfru. Ale uwierzcie mi, wystarczyło jeszcze raz przeanalizować teorię, by wszystko stało się jasne. Choćby ten nieszczęsny UTF, czyli po prostu deklaracja określająca zestaw znaków, jakich używamy w kodzie. W tym przypadku chodzi oczywiście o polskie znaki, które u mnie nie chciały się wcześniej wyświetlać.

Przerobiłem jeszcze raz materiał szkoleniowy. Zdanie po zdaniu odhaczyłem w głowie to, czego już jestem pewien. Potem to samo zrobiłem ze swoim kodem. Linijka po linijce. Będą ze mnie ludzie? Zobaczymy. Wkrótce kolejna część mojej relacji, w której opowiem Wam o tym, jak dotarłem do końca pierwszego modułu i co z tego wyszło.

Przeczytajcie również:

PS A jeśli chcesz wiedzieć czy też będziesz debeściakiem jak ja, sprawdź się w darmowych kursach wprowadzających :)

Umów się na rozmowę z doradcą Kodilli