Ta strona wykorzystuje pliki cookie w celu prezentacji dopasowanych dla Ciebie treści. Możesz włączyć/wyłączyć obsługę plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej
Niedobór programistów na rynku pracy zwiększy się dwukrotnie?

Niedobór programistów na rynku pracy zwiększy się dwukrotnie?

Opublikowano  przez

W ciągu najbliższej dekady globalny deficyt talentów związanych ze stanowiskami z obszaru programowania może przekroczyć nawet 85 milionów wakatów. Jeszcze niedawno w Polsce mówiło się o 50-tysięcznej luce na rynku pracy programistów.

Zgodnie z danymi ManpowerGroup, stanowiska technologiczne należą do jednych z najtrudniejszych do obsadzenia. Globalny kryzys wywołany pandemią jeszcze bardziej pogłębił ten kryzys. Choć z punktu widzenia pracowników sektora IT wszystko było w porządku, nie doświadczyli oni zwolnień, a wielu z nich dostało nawet wysokie podwyżki, to niektórzy pracodawcy zaczęli mieć poważne problemy ze znalezieniem specjalistów. Przyspieszające procesy technologiczne sprawiły bowiem, że zaczęły rosnąć potrzeby rekrutacyjne.Tymczasem programistów nie przybywało w tak szybkim tempie, co przełożyło się m.in. na konkurowanie o pracowników wyższymi stawkami wynagrodzeń.

Darmowy test predyspozycji

Zagraniczne firmy wyciągają polskich programistów

To nie koniec. Jak wynika z najnowszych danych Devire, o które poprosiła Kodilla.com, aż 48% ekspertów IT otrzymało w ciągu ostatniego roku ofertę pracy od firmy, która nie posiada biura czy przedstawicielstwa w Polsce. Jeszcze kilka lat temu zagraniczne organizacje nie były otwarte na tego typu współpracę, a teraz same szukają pracowników w Polsce lub starają się pozyskać partnera biznesowego w postaci firmy, która jest w stanie dostarczyć wymagane zasoby. W tym drugim przypadku zagraniczne spółki często korzystają z usług outsourcingu IT, zatrudniając tzw. kontraktorów. Ponieważ taki specjalista zatrudniony jest w firmie zarejestrowanej w Polsce, firma zyskuje elastyczność zatrudnienia. Nie musi też prowadzić administracji kadrowo-płacowej związanej z polskimi współpracownikami. Plusem dla pracownika kontraktowego jest to, że zwykle zarabia jeszcze więcej niż pracownik etatowy, co wynika z faktu, że zagraniczne firmy oferują dość często wyższe stawki. Co jednak równie ważne, bierze udział w zagranicznym projekcie, często w międzynarodowym zespole, jednak zawierając umowę z polską agencją, jest chroniony przez polskie prawo.

Jak informuje Daxx.com, przytłaczający niedobór programistów powoduje wzrost wynagrodzeń w ich branży, przekształcając IT w najlepiej opłacany sektor. - Może nie żyjemy w USA, gdzie mediana specjalistów od kodowania to ok. 100 tys. dolarów rocznie, ale w Polsce też jest nieźle - komentuje Magdalena Rogóż. Jak wykazała analiza Devire, popyt na rynku pracy jest już bardzo duży. Kandydaci uczestniczą w kilku procesach rekrutacyjnych jednocześnie i otrzymują nawet po 3-4 oferty od różnych firm. Coraz częściej spotykamy się również z sytuacją, w której pracodawca składa kontrofertę.Ta z kolei zazwyczaj zakłada podwyżkę. Przykładem może tu być choćby stanowisko Data Engineera. Jeszcze w 2020 roku średnie zarobki takiego specjalisty były na poziomie 17 tys. zł brutto. Teraz jest to już 24 tys. zł brutto, co oznacza 40-procentową podwyżkę. A jeśli taka osoba zna język Python, to na kontrakcie B2B może nawet liczyć na 30 tys. zł netto lub więcej.

Ilu programistów brakuje w Polsce?

Według Daxx.com w Szwecji do 2022 r. zabraknie 70 tys. programistów. Izrael mówi o 15-procentowym niedoborze, będąc jednocześnie jednym z trzech najszybciej rozwijających się krajów pod względem technologicznym. Wyprzedzają go tylko Chiny oraz Stany Zjednoczone. Ilu tak naprawdę brakuje programistów w Polsce, tego chyba nikt do końca nie wie. Słynny już 50-tysięczny deficyt wziął się z badań, które kilka lat temu dla Komisji Europejskiej zrealizowała niemiecka agencja Empirica. Ta sama instytucja określiła lukę w Unii Europejskiej na 600 tys. wakatów. Biorąc pod uwagę tempo, jakiego nabrały popyt i podaż na nowe technologie w czasie pandemii, mówi się już jednak, że w ciągu najbliższej dekady te liczby mogą się nawet podwoić, co da nawet 100-tysięczny niedobór programistów w Polsce.

To pokrywa się z szacunkami prezentowanymi przez Daxx.com. O ile bowiem obecnie, czyli w 2021 roku, globalny niedobór talentów wynosi 40 mln wykwalifikowanych pracowników, to już w 2030 roku ma sięgnąć 85,2 mln, czyli ponad dwa razy więcej. Tylko dla amerykańskich firm oznaczać to będzie utratę 8,4 bilionów USD przychodów z powodu braku wykwalifikowanych talentów.

Kandydaci rezygnują w ostatniej chwili

W niedawnym badaniu Eurostatu pojawiły się inne niepokojące wnioski mówiące o niekorzystnej tendencji związanej z trudnościami w pozyskiwaniu talentów technicznych. Już w 2019 roku aż 55% firm na terenie Unii Europejskiej doświadczyło trudności w rekrutacji specjalistów ICT. Brak kandydatów, brak odpowiednich kwalifikacji wśród tych, którzy byli zainteresowani podjęciem pracy, a także zbyt wysokie oczekiwania płacowe. To wszystko spowodowało, że nabory programistów jeszcze przed pandemią sprawiały duże problemy. Obecnie jest jeszcze trudniej.

- Trudność w pozyskaniu konkretnego specjalisty IT wynika również z faktu bardzo dużej ilości ofert dla programistów kluczowych technologii jak np. Java, Python, JavaScript czy .NET. Jeśli do tej dużej liczby ofert publikowanych na serwisach, dodamy działania bezpośrednie ze strony pracodawców oraz kontakty ze strony pośredników i agencji, to widzimy skalę możliwości wyboru, jaką specjaliści IT mają dziś na rynku. To powoduje, że potencjalni kandydaci IT bardzo wybiórczo podchodzą do składanych im ofert pracy czy zaproszeń do kontaktu - wyjaśnia Iwona Soroko-Pasiroska, senior account manager IT outsourcing w Devire.

Pandemia nasiliła i przyspieszyła zmiany związane z usługami online i cyfrowymi w zasadzie w każdym sektorze, nie tylko e-commerce, bankowości czy IoT. Fakt, że coraz więcej usług i spraw załatwiamy online powoduje, że zapotrzebowanie na aplikacje i nowoczesne rozwiązania stale rośnie. To wpływa na wzmożony popyt na specjalistów z obszarów frontend, backend jak również ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa czy machine learning. W związku z większą liczbą ogłoszeń od zagranicznych pracodawców, obserwujemy więcej ofert dla specjalistów znających niszowe języki bądź niezbyt jeszcze popularne u nas technologie: Ruby, Flutter, Go, Unity.

- W tej chwili sam jeden prowadzę 38 procesów rekrutacyjnych. Każdy z tych specjalistów ma być zatrudniony w naszej firmie, nie jesteśmy agencją pracy i nie szukamy osób na zewnątrz - mówi Michał, zatrudniony w dziale HR jednej z korporacji tworzących rozwiązania dla sektora finansowego. - Od znajomych wiem jednak, że mają podobny “młynek”. Rynek jest wyssany z najlepszych ekspertów, a jeśli tacy są, to my nie możemy im zapłacić aż tyle, ile by chcieli. Kandydaci, którzy umawiają się na rozmowy, zapominają o nich, albo dosłownie na kilkanaście minut przed po prostu rezygnują, mimo że to rozmowa zdalna, nie wymagająca dojazdu do biura, nie mówiąc o innym mieście. Dlaczego? Czasem dostają kontrofertę, czasem, bo… bo im się nie chce, a wiedzą, że propozycji nowej pracy dla nich nie brakuje. Zaczynamy obniżać wymagania i sięgamy po mniej doświadczone osoby, mamy jednak świadomość, że tacy pracownicy będą wymagali więcej uwagi i szkoleń z naszej strony - przyznaje Michał.

Szkolenia online szansą dla rynku IT

Jak czytamy w portalu Digital Skills & Jobs Platform, zarządzanym przez Komisję Europejską, luka w umiejętnościach cyfrowych pracowników ]wyraźnie hamuje rozwój całej Unii. A szansą na to, by nadążyć za transformacją, mają być szkolenia pracowników. Podobne wnioski płyną z “Communications of the ACM”. Jak czytamy, jedynym sposobem na przyciągnięcie i zatrzymanie pracowników jest angażowanie się w ich w edukację w miejscu pracy poprzez zapewnienie dodatkowych korzyści edukacyjnych online.

Darmowe Doradztwo Zawodowe

Magdalena Rogóż z Kodilli przyznaje, że niektórym kursantom Kodilli udaje się namówić pracodawców przynajmniej na częściową partycypację w kosztach ich rozwoju. - Ci, którym się nie udaje, mogą jednak skorzystać z wielu innych form finansowania takich szkoleń, od przystąpienia do programów rządowych typu Inwestuj w Rozwój czy projekt OPEN, gdzie można otrzymać nieoprocentowane pożyczki i nawet 25-procentowe umorzenie. Funkcjonują też systemy ratalne oraz zdarzają się odroczenia w spłacie, więc to wcale nie musi być jednorazowy, wysoki wydatek. Większym problemem może okazać się wysiłek, jaki trzeba włożyć w naukę, przeważnie oprócz codziennych obowiązków rodzinnych i stałej pracy. Ale jeśli ktoś chce zainwestować w swoją przyszłość, to jedyna droga.

Umów się na rozmowę z doradcą Kodilli