Ta strona wykorzystuje pliki cookie w celu prezentacji dopasowanych dla Ciebie treści. Możesz włączyć/wyłączyć obsługę plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej
Dlaczego ludzie zmieniają zawód? [TOP 7]

Dlaczego ludzie zmieniają zawód? [TOP 7]

Opublikowano  przez Marek Zoellner

Istnieje wiele powodów, dla których ludzie rozważają zmianę pracy. Najogólniej rzecz ujmując, albo czegoś im brakuje i szukają sposobów, by to zdobyć, albo coś im bardzo przeszkadza i chcą od tego uciec. Myślisz podobnie? Nie jesteś w tym osamotniony.

W dzisiejszych czasach chęć zmiany to całkiem naturalny objaw - zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Świat pędzi do przodu i wszystko się zmienia. My sami również dążymy do tego, by było inaczej. Ważne jest jednak, by za tą chęcią kryły się dobre powody i szanse, żeby zmienić coś na lepsze. A że w pracy, podobnie jak w życiu, nic nie jest zero-jedynkowe, takich powodów istnieje całe mnóstwo. Najważniejsze z nich zebrał i omówił Jan Tegze, autor podręcznika dla współczesnych rekruterów (“Full Stack Recruiter: The Modern Recruiter’s Guide”), który w ciągu 10 lat przebadał ponad 8500 osób. W ten sposób powstał jego TOP 7.

1. Zawodowa klaustrofobia, czyli brak możliwości rozwoju

Ludzie chcą być przydatni. Gdy zorientują się, że potrafią wykorzystać swoje umiejętności, dobrze wypełniają obowiązki, a przy tym ktoś to docenia, nabierają pewności siebie. To z kolei napędza ich do następnych działań, w które coraz chętniej się angażują, a w efekcie jeszcze lepiej wykorzystują swoje zdolności i stają się bardziej zdecydowani w swoich działaniach.

Cześć z Was na pewno zgodzi się, że nie ma nic bardziej demotywującego w miejscu pracy niż wiecznie rzucane pod nogi kłody. Kiedy pracownik wykazuje inicjatywę i próbuje coś usprawnić, zrobić coś nowego, a ktoś to skutecznie uniemożliwia.

Ludzie chcą się rozwijać i jeśli nie mają takiej możliwości, nikt nie stawia przed nimi wyzwań i nie określa celu w obecnej pracy, zaczynają szukać miejsca, w którym będą mogli się realizować. Spośród wszystkich przebadanych aż 31 proc. wymieniło ten powód jako najważniejszy i postanowiło znaleźć firmę, w której wreszcie będą mogli rozwinąć skrzydła.

2. To wynika z kierownika, czyli złe zarządzanie

W typowej firmie menedżerem może zostać każdy, kto pracuje tam wystarczająco długo, by wspinając się po szczeblach kariery dosłużyć się awansu. Wiele organizacji popełnia jednak błąd obsadzając kierownicze stanowiska nieodpowiednimi ludźmi.

Rola menedżera wymaga odpowiednich kompetencji, przede wszystkim miękkich lub dodatkowych szkoleń, które te kompetencje wykształcą - analizuje Tegze. Jeśli pracownikami zarządza osoba, która nie ma do tego predyspozycji, umiejętności, ani doświadczenia, rodzi to wśród nich frustrację. I to podwójną.

Po pierwsze, nie czują się bezpiecznie. Kiepski menedżer to bowiem kiepska organizacja pracy, wieczne kłopoty z dopięciem grafiku, a zamiast feedbacku (choćby nawet negatywnego, bo taki również przynosi cenne informacje) niepotrzebne emocje i stres. Z drugiej, czują się niedowartościowani i oszukani, że wyższe stanowisko objął ktoś, kto się do tego nie nadaje. Myślą, że sami sprawdziliby się lepiej. Z tego powodu z pracy odchodzi 22 proc. ludzi.

3. Powietrza! Czyli toksyczna atmosfera

Idealna firma to miejsce, gdzie każdy wie, co ma robić, wszyscy się szanują, a rywalizacja nie polega na tym, żeby kopać pod kimś dołki, tylko podać mu rękę, gdy samemu pokonało się już przeszkodę. Dodajmy do tego szefa, który nie tylko daje nam w odpowiednim momencie informację zwrotną, ale od czasu do czasu sprawdzi, czy pracujemy dobrze i sypnie groszem, a przy okazji zapyta: co tam porabiałeś w weekend?

Dla 12 proc. przebadanych to fikcja. Tyle osób wskazało toksyczną atmosferę jako powód zmiany pracy. Niezdrowa konkurencja, menedżerowie, którzy udają, że nie dostrzegają konfliktów, albo sami je generują, przebiegli szefowie wycofujący w ostatniej chwili zgodę na urlop i zatruwające życie plotki.

12 proc. - to wydaje się niewiele, ale kultura zawodowa jest ważna dla coraz większej grupy pracowników. W nowoczesnych firmach, np. w branży IT jest ona dzisiaj czymś oczywistym. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób poddaje się tej pokusie i decyduje na zmianę branży.

4. Ta winda jedzie w bok, czyli brak możliwości awansu

Co z tego, że możesz rozwijać swoje umiejętności, masz super menedżera i uwielbiasz kolegów i koleżanki z pracy, jeśli ciągle jesteś podrzędnym pracownikiem? Czujesz, ba! wiesz, że dajesz z siebie wszystko. Zdecydowanie stać Cię na więcej i masz do tego odpowiednie kwalifikacje. A jednak gdy przychodzi czas na rozdawanie kolejnych awansów, znów zostajesz pominięty, a wyższe stanowisko otrzymuje osoba, która przykłada się mniej niż Ty.

Czy w takiej sytuacji będziesz nadal posłusznie wypełniać obowiązki, czekając na kolejną okazję, czy “rzucisz papierami” i uruchomisz w internecie portale z ofertami pracy? Wiele osób wybiera to pierwsze rozwiązanie i zaciskając zęby woli zostać z tym, co ma, bo lepsze coś niż nic. Spośród przebadanych tylko 8 proc. uznało, że brak perspektywy na awans jest to wystarczający powód do zmiany.

Pytanie, co by zrobiła reszta, gdyby dostała atrakcyjną propozycję z innej firmy, a nawet branży? Zamiast czekać aż sytuacja sama się poprawi, lepiej jest wziąć sprawy w swoje ręce i albo poważnie porozmawiać z szefem negocjując nowe warunki, albo… się z nim pożegnać.

5. Jestem zarobiony, czyli za dużo pracy, albo… za mało

Jeśli będziesz wystarczająco się starał i w pewnym momencie staniesz się człowiekiem do zadań niemożliwych, Twój szef uzna to za normę. Dostaniesz nową task-listę i jeszcze więcej nowych obowiązków, bo jako sprawdzonemu pracownikowi będzie Ci można zaufać. A może raczej będzie Cię można wykorzystać? Wszystko zależy od tego, czy idą za tym dodatkowe profity i czy można liczyć na wsparcie kadry menedżerskiej. Niestety normą bywa, że dobrzy pracownicy są zawaleni robotą bardziej niż inni, a zarazem pozostawieni samym sobie.

Zamiast wyrozumiałości, pomocy w podejmowaniu decyzji czy zapewnieniu dodatkowych rąk do pracy, są tylko pretensje: Czemu jeszcze tego nie zrobiłeś, przecież zawsze dawałeś radę? To może przynieść rozczarowanie, przemęczenie, brak motywacji i doprowadzić ostatecznie do całkowitego wypalenia zawodowego.

Druga opisywaną grupą są pracownicy, którzy... nie mają co robić. Zbyt mało ambitne zadania powodują nudę i brak spełnienia, a to generuje równie poważne frustracje, jak w przypadku przemęczenia.

Przychodzenie do pracy na osiem godzin po to, by móc posiedzieć wśród kolegów i koleżanek z pracy, patrząc przy tym w ścianę, wyzwala poczucie marnowania czasu, a z czasem prowadzi do wniosków, że się nie rozwijasz. Wówczas nie pozostaje nic innego, jak poszukać sobie zajęcia, które przyniesie dużo więcej wyzwań i satysfakcji.

6. Zarobiony, czyli za dużo zarabiam? Niekoniecznie

A gdyby pieniądze nie były celem? Takie pytanie postawił w ubiegłym wieku brytyjski filozof Alan Watts, próbując zachęcić ludzi do tego, żeby realizowali swoje pasje nie myśląc o sprawach materialnych. Jeśli się to uda, pieniądze przyjdą i tak - twierdził.

Jan Tegze nie dał się wywieść w pole i w swojej analizie odpowiada krótko: Spójrzmy prawdzie w oczy. Pieniądze mają znaczenie. Wie o tym każdy, kto płaci rachunki, a wysokość zarobków jest jednym z kluczowych argumentów podczas podejmowania decyzji o wyborze pracy. Czy niezbyt satysfakcjonująca pensja może kogoś skłonić do rzucenia posady? Oczywiście że tak, ale jeszcze bardziej na taką decyzję wpłynie informacja, o ile więcej można zarobić w nowej firmie. Tu za przykład niech posłużą Kursanci Kodilli:

Jak zmieniają się zarobki po bootcampach Kodilli? (WYNIKI ANKIETY)

7. Też tak chcę, czyli legendarne zachcianki programistów

Pamiętacie artykuł o hitach z rozmów rekrutacyjnych w IT? Artykuł o zachciankach programistów odbił się szerokim echem. Niektórzy twierdzili nawet , że był zwykłym “fake newsem”, ale nic z tych rzeczy. Tekst powstał na podstawie wywiadów z doświadczonymi specjalistami HR i ich relacji z rozmów z kandydatami. Opisaliśmy w nim żądania czasami kosmicznych wręcz benefitów, na które liczą niektórzy koderzy (co nie znaczy - jak podkreślaliśmy - że je dostają).

Jan Tegze nie poszedł w swoich analizach aż tak daleko, ale on również stwierdził, że tzw. pozapłacowe korzyści są bardzo istotnym elementem dzisiejszego rynku.

Jeśli ktoś pracuje codziennie na pełnych obrotach i nie ma z tego żadnych bonusów, jego lojalność spada. Nieważne jakie to będą bonusy, bo tutaj reguły nie ma. Dla jednego będzie to bezpłatna służba zdrowia i dofinansowanie obiadów, dla innego lekcje angielskiego, a dla kogoś rodzinny bilet do kina. Ważne, by pracownicy czuli się docenieni. Jeśli bowiem po dwóch latach oczekiwań na dawno obiecaną premię nadal nie zobaczą jej na oczy, pójdą gdzieś indziej. Na przykład do IT, gdzie można liczyć nie tylko na szybki wzrost zarobków, pokoje drzemek, świeże owoce i kanapki, ale również spróbować powalczyć o: akwarium przy biurku, monitor na suficie, osobisty motocykl…

Priorytety się zmieniają, zmień się i Ty

Jak pisze Jan Tegze, jeszcze w ubiegłej dekadzie dla większości pracowników liczyła się najbardziej stabilność zatrudnienia. Potem, w 2008 roku na pierwsze miejsce przesunęła się wysokość zarobków. Od kilku lat prym wiedzie jednak coś zupełnie innego. Dziś, aby utrzymać pracownika, trzeba mu zapewnić przede wszystkim stały dostęp do nowych zadań i możliwości rozwoju. A do tego - i owszem - nieodłącznym wydatkiem będzie godziwa pensja czy pozytywna atmosfera w pracy.

To cenne uwagi dla wszystkich, którzy marzą o tym, żeby się przebranżowić i zostać programistą, bo właśnie w branży IT mogą to wszystko znaleźć, a w wolnych chwilach nawet porapować :)

Umów się na rozmowę z doradcą Kodilli