Ta strona wykorzystuje pliki cookie w celu prezentacji dopasowanych dla Ciebie treści. Możesz włączyć/wyłączyć obsługę plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej
Czarodzieje, wichrzyciele i namiestnicy perfekcji, czyli branża IT na wesoło

Czarodzieje, wichrzyciele i namiestnicy perfekcji, czyli branża IT na wesoło

Opublikowano  przez Marek Zoellner

Czy w IT może być nudno? Każdy, kto jest na czasie z nowymi technologiami wie, że to niemożliwe, bo zbyt wiele się tu dzieje. Dziś opowiemy jednak o zjawisku, które dodało tej branży jeszcze więcej pikanterii i spowodowało, że zrobiło się naprawdę zabawnie.

Ten wpis dedykujemy wszystkim, którzy wciąż wahają się, czy zmienić swoje życie i dołączyć do branży, będącej obecnie najbardziej rozwojową na świecie. Jeżeli myślisz, że IT to środowisko przykutych do klawiatury nerdów, którym w głowie wyłącznie nudne algorytmy, to bardzo się mylisz. Mało kto potrafi być tak kreatywny, a doskonałym przykładem jest coraz bardziej popularny trend, by dodatkowo przyciągać uwagę tworząc coraz bardziej pomysłowe i niespotykane wcześniej nazwy stanowisk.

Ninja walczy na front-cie

Zacznijmy od tych najbardziej “typowych”, które są obecne także na polskim rynku pracy. Zwinność w back-endzie i waleczność na front-endzie to tylko część wymagań, których oczekuje się od Web Ninja. Mimo zabawnej formy wymagania są jednak bardzo konkretne.

Osoba, której autorzy ogłoszenia powierzą to odpowiedzialne stanowisko będzie zajmowała się m.in. stronami i sklepami www, aplikacjami mobilnymi czy integracją systemów. Musi znać język angielski na poziomie umożliwiającym czytanie dokumentacji technicznej i być gotowa do nauki nowych technologii.

Co ciekawe, stanowisko z hasłem “ninja” od kilku lat mocno zyskuje na popularności, na co zwraca uwagę portal indeed.com. Od 2015 roku częstotliwość ogłoszeń tego typu wzrosła w statystykach o 140 proc.

W analizie znajdziemy także takie nazwy jak: rockstar, guru, genius, hero i wizard. My zatrzymamy się na tym ostatnim.

Czarodzieje z Kalifornii

Jeśli masz wrażenie, że jako dziecko przegapiłeś swoją szansę, a bilet do Hogwartu wciąż do Ciebie nie dotarł, możesz spróbować swoich sił w Kalifornii. Obecnie to tam znajduje się największa kraina czarów.

Pomijając fakt, że Dolina Krzemowa jest zagłębiem IT nieporównywalnym z żadnym innym na świecie, to właśnie w Kalifornii najczęściej poszukuje się różnej maści “czarodziejów” - czytamy w indeed.com. Sporo ofert pracy dla “wizardów” znajdzie się też na Florydzie czy w Texasie.

Na szczęście, dla tych, którzy marzą o zostaniu czarodziejem, a niekoniecznie kwapią się do opuszczania rodzinnego kraju, na polskim rynku też coś się znajdzie. Jedna z firm na Śląsku poszukując osoby na stanowisko .NET Wizard pisze w ten sposób:

“Do Twoich zadań będzie należało czarowanie kodu i zaklinanie komend w wierszach poleceń. Potrzebna będzie też dobra znajomość magii zniszczenia, by na bieżąco ujarzmiać bugi i zbędne wodotryski. Mamy nadzieję, że zapuszczasz już brodę…”

A teraz trochę zamącimy

A właściwie nie my, tylko dwie przemiłe panie, które postawiły sobie za cel, by nikomu nie było zbyt lekko zgadnąć, czym tak naprawdę się zajmują.

Pierwszą z nich jest Susan Petoyan, amerykańska businesswoman, której nie wystarczył banalny tytuł “Pani Prezes” czy też popularne CEO. Postanowiła więc nazwać się Main Troublemakerką. Z kolei Joanna Pineda z The Matrix Group (CEO ds. interaktywnego designu i rozwoju) mianowała się Chief Troublemakerką. Jak przetłumaczyć te niepokojące nazwy? W wolnym przekładzie to Wichrzycielki i Mąciwody, ale grzeczniej będzie, jeśli nazwiemy je po prostu Głównymi Intrygantkami.

Co istotne, idea tego stanowiska nie polega jednak na tym, by burzyć istniejący w firmie porządek. Wprost przeciwnie. Choć Susan Petoyan przyznaje, że sama robi najwięcej zamieszania, to w efekcie z tego pozornego chaosu ma rodzić się wiele pozytywnych inicjatyw. Wierzymy na słowo :)

Ciekawe jednak jak zachowałaby się w konfrontacji z kimś, kto wcielił się w rolę Chief Happiness Officera (Dyrektor ds. Szczęścia). Takie stanowisko pojawiać się zaczęło w strukturach korporacji, które dbają o to, aby ich pracownikom niczego nie brakowało.

Chodzi tutaj przede wszystkim o wzajemny szacunek, dobry przepływ informacji, sprawowanie pieczy nad tym, aby wyznawane w firmie wartości były znane i przestrzegane, a także dbanie, by pracownicy mieli możliwość rozwoju. Choć akurat ten sposób myślenia nie jest dedykowany wyłącznie branży IT, to z pewnością nie jest obcy programistom, dla których tego rodzaju wysoka kultura pracy jest jednym z najważniejszych aspektów podczas poszukiwania zatrudnienia.

Cyfrowi prorocy i namiestnicy perfekcji

Czas podwyższyć poprzeczkę. Ze świata niewinnej magii przenieśmy się zatem w sferę wróżb, przepowiadania przyszłości i niezaprzeczalnej doskonałości.

Jednym z jej reprezentantów jest niejaki Shingy. Tak znajomi zwracają się do Davida Shinga z korporacji AOL, w której jest odpowiedzialny za prognozy dotyczące rozwoju nowych technologii. W sumie rola dość typowa jak na dzisiejsze czasy, ale nazwa stanowiska - Digital Prophet - może już budzić zdziwienie.

To jednak jeszcze nic. Prawdziwie zaskoczenie wywołuje rola jaką w firmie Microsoft piastuje, James Mickens. Otóż ów żartowniś każe tytułować się Galaktycznym Wicekrólem Doskonałości Badawczej tudzież Galaktycznym Namiestnikiem Perfekcji Researchu (The Galactic Viceroy of Research Excellence). Ale spokojnie, czytając wywiady z Wicekrólem dość szybko przekonasz się, że nie ma w tym żadnej buty czy samouwielbienia. James Mickens traktuje swoje obowiązki bardzo poważnie, ale jednocześnie twierdzi, że poczucie humoru to jeden z najlepszych sposobów do nawiązania kontaktu z ludźmi. Już go lubimy :)

Na deser zostawiliśmy Astro Tellera, czyli jednego z prezesów pewnej spółki założonej przez Google. Ten naukowiec, wynalazca i przedsiębiorca o kosmicznie brzmiącym imieniu całkiem oficjalnie nazywany jest Captain of Moonshots (Kapitanem Księżycowych Wystrzałów). No bo w sumie… kto mu zabroni?

Niestety, takich ofert na polskim rynku nie udało nam się znaleźć, ale kto wie, może nauczysz się programowania tak świetnie, że kiedyś to Ty jedną z nich stworzysz?

Tylko niebo nas ogranicza

Jak widzisz, programowanie nie polega wyłącznie na klepaniu kodu, ale wykracza znacznie dalej, a czasami przekracza granice wyobraźni. Każdy kiedyś zaczynał od małych kroków, nawet galaktyczni namiestnicy. Może czas podążyć ich śladem?

Żeby było jasne, ta droga nie będzie łatwa. Czekają Cię dziesiątki godzin spędzonych przed monitorem, rozwiązywanie zadań, rozmowy z Mentorem, poszukiwanie rozwiązań. Czy będzie zabawnie? Szczerze mówiąc, pewnie na początku od nadmiaru wiedzy rozboli Cię głowa, ale z czasem, gdy odkryjesz, że kodowanie nie jest wcale takie straszne, jak się wydawało, na Twojej twarzy zacznie pojawiać się uśmiech. Na razie mamy dla Ciebie coś prostego:

Rozwiąż darmowy test predyspozycji

Umów się na rozmowę z doradcą Kodilli